sobota, 29 marca 2014

Czkający Kapitan, Paula Kanion i natarasy.



Na fotce (od lewej): Paula Kanion (bez obiektywu, bo na Szalonej Mewie dosyć trudno utrzymać równowagę, a jej ukochany Kanion kiepsko zniósłby spotkanie z podłożem) i Czkający Kapitan (mocne powiewy wiatru niestety zwiały jej ulubiony papierowy kapelusz kapitański).

W tle popierniczają natarasy, czyli unikalny, endemiczny gatunek ptaka występujący jedynie w okolicach Basenu Generała Macki. Paula czynnie działa na rzecz ochrony tychże zwierzątek i mimo, że zapuszczanie się wgłąb terenów kontrolowanych przez okropną Mackę to de facto samobójstwo, nic nie przeszkadza młodej bojowniczce o prawa zwierząt w ratowaniu natarasów przed odstrzałem ze strony Generała Macki.

Jedynie dzięki pomocy Czkającego Kapitana i Feldmarszałka Rondla Paula uniknęła zamknięcia w ciasnej, zatęchłej celi na pokładzie Szkarłatnego Wędrowca, gdzie rządy sprawuje znienawidzona Generał Macka.

Aktualnie nad głową Pauli Kanion zawisła jednak Ponura Chmura. Szalona Mewa właśnie udała się w pościg za kłusowniczką, która para się zabijaniem natarasów i ciągnie z tego ogromne pieniądze. Ponura Chmura prócz handlu dziobami natarasów, które podobno są świetnym afrodyzjakiem, organizuje także napady w celach rabunkowych. 

Ostatnio napadła na Szaloną Mewę, akurat w momencie, kiedy Czkająca siedziała w toalecie rozłożona przez grypę żołądkową, a Feldmarszałek Rondel spał snem sprawiedliwych. Podprowadziła kilka złotych talerzy, próbowała również rąbnąć pławiącą się w pokładowym basenie Madzię (źródło cennych kwasów tłuszczowych Omega3), jednak ze względu na sporą wagę zwierzątka nie mogła jej wynieść. 

Wściekli na Ponurą Chmurę, Czkający Kapitan (ciągle trochę jeszcze chora) i Paula Kanion ruszyły w karkołomny pościg za złodziejką i morderczynią natarasów. Daleko za plecami pań majaczy wysepka, na której schroniła się Chmura. Miejmy nadzieję, że nie rozpłynie się w powietrzu.

sobota, 22 marca 2014

O Pauli Kanion troszeczkę więcej


Paula Kanion to córka zapalonego rybaka, właściciela kutra Lód Na Patyku. Często razem z tatuśkiem rozbija się Lodem Na Patyku po okolicznych morzach i oceanach - tata łapie ryby, a Paula pieczołowicie je fotografuje. 
Równie często pływa jednak bez taty, który co jakiś czas schodzi na ziemię i parę dni z rzędu spędza w Tawernie Łowców Narybka. Wtedy w codziennych połowach mających na celu utrzymanie rodziny towarzyszy Pauli jej życiowy partner Kukarz. Nie jest jednak pewne, czy Kukarz jest dobrą pomocą - panienka Kanion jeszcze nie wie, że ma do czynienia z wielkim miłośnikiem ryb. Nie zdaje sobie również sprawy z tego, że połowę złapanych okazów Kukarz pochłania jeszcze na surowo. Może to dlatego wieczorami stoi przewieszony przez reling, wypuszczając ryby (a raczej ich pozostałości) z powrotem do morza.

Paula Kanion jest jedną z najlepszych przyjaciółek Czkającego Kapitana. Mimo łączącej je zażyłości Pauli nie udało się jeszcze uwiecznić na kliszy jakże pięknego oblicza Czkającej. Udało jej się za to sfotografować obie rybki, rekina, a nawet szynszylę - Feldmarszałek Rondel w końcu spełnił swoje marzenie i nabył stworzenie umiejące robić podwójne salto. Zapewne wkrótce zginie ono w czeluściach przepastnego żołądka Magdzi, ale mimo wszystko.

Co lubi Paula? Na pewno jest to muzyka - jej ulubiony zespół to Komba, na ścianie kajuty wisi ogromny plakat przedstawiający oblicze wokalisty - Piotra Kombackiego. Codziennie przed śniadaniem panna Kanion karmi go płatkami, a przed snem całuje w czółko. Tylko Kukarz jest czasami trochę zazdrosny i zawsze, kiedy śpi u Pauli robi wszystko, aby zasłonić wgapiającą się w niego mordę Piotra Kombackiego.



Inną pasją Pauli są koty. Wszelkiej maści - koty, koteczki, kotełki, koteńki. Życiowym celem panny Kanion jest założenie wielkiego schroniska dla kotów. Próbowała nawet negocjować z tatą, panem Kanionem, aby odstąpił jej połowę Loda Na Patyku na poczet uruchomienia na jego terenie maleńkiego zaczątka biznesu, została jednak porządnie złajana, a gdy mimo protestów przyniosła pierwsze piętnaście kotów i zaczęła kołysać je do snu w sieciach rybackich (małe oczka), pan Kanion chciał nawet wyrzucić je za burtę. Ostatecznie tego nie zrobił i umieścił koty w kajucie zaznaczając, że to tak tylko na jedną noc, bo inaczej żona go zabije. Nieznanym sposobem koty (sztuk piętnaście) wydostały się z kajuty i pożarły cały tygodniowy połów śledzi. Pod koniec okazało się, że to wcale nie były koty, lecz podprowadzone przez małą wtedy Paulę z okolicznego ogrodu zoologicznego tygrysy śledziowe, specjalizujące się w polowaniu i jedzeniu ogromnych ilości tegoż gatunku ryb. Ogród zoologiczny zażądał niezwłocznego zwrotu zrabowanych zwierząt, co pan Kanion przyjął z nieskrywaną ulgą.